czwartek, 15 września 2016

Aktywne wakacje i pierwsza wizyta mojego Francuza w Polsce!



Bonjour les Amis,




Na początek, dla umilenia czasu, odpalcie sobie nasz tegoroczny hit wakacji bo post zawiera sporo zdjęć;)



Przez mój urlop byłam trochę nieobecna na blogu, ale już wracam z kolejną sporą dawką zdjęć z podróży. Tym razem wybraliśmy się z moim Francuzem na 9 dni do POLSKI. Tak, tak, taki los Polaka na emigracji, że każdą możliwą okazję i dłuższy urlop spędza tam skąd pochodzi. 

Ale nie ma co narzekać bo nasza Polska też jest piękna i był to bardzo aktywny wyjazd, więc zamiast odpoczywać to codziennie byliśmy w ruchu ;) Niekiedy rano mój T. powtarzał, że już nie wytrzyma tego wczesnego wstawania w wakacje, że musi się w końcu kiedyś wyspać.. ;)) 






T. ciężko znosi loty samolotem ... :)



Ale nie było czasu na sen bo już dzień po przylocie do Polski byliśmy w podróży na Pomorze. Dodam, że pochodzę z Podlasia, więc taka wycieczka, mimo że samochodem, trwała cały dzień... 

W drodze do mojej rodziny, gdzie mieliśmy nocować, zajechaliśmy do Malborka by zwiedzić piękny średniowieczny zamek krzyżacki. Szczerze mówiąc często przejeżdżałam koło tego zamku, ale nigdy nie zwiedzałam go od środka, a dodatkowo tego dnia były urodziny mojej mamy, więc postanowiliśmy wybrać się tam całą trójką. Cena wstępu to około 15zł/os , zależnie od sezonu i trasy zwiedzania.





Byłam zachwycona jak dużo pracy włożono w rekonstrukcję zamku po II wonie światowej. Audioprzewodnik opowiedział nam wszystkie ciekawostki i historię każdego zakątka. Swoją drogą to świetna propozycja zwiedzania bo możemy robić to w swoim tempie a turyści z zagranicy, tak jak mój Francuz, mają okazję usłyszeć te same historie w ich ojczystym języku. 

















Kaplica zamkowa podczas II wojny światowej została poważnie uszkodzona. Prace konserwatorskie zakończono w tym roku i dla porównania znalazłam zdjęcia z początkowych etapów rekonstrukcji LINK  .









Najpiękniejszy widok zawsze jest z góry.





Wejście na wierzę zamku nie było ani łatwe ani też darmowe (cena 8zł/os.) , ale na pewno warte takiego widoku na zamek i cały Malbork.






To też musiałam uwiecznić ... ;)




Następnie udaliśmy się na noc do mojej rodziny, która mieszka w Kościerzynie. Nieopodal tego miasta położona jest miejscowość, gdzie można spotkać niesamowite rzeczy, np widzieliście kiedyś dom do góry nogami, największy fortepian albo najdłuższą deskę świata? Nie?! To musicie koniecznie udać się do skansenu w Szymbarku. Dodatkowo zagłębicie się tam w kulturę Kaszub, poznacie historię i język kaszubski. Cena wstępu 18zł os. dorosła.













Następnego dnia pogodna znacznie się poprawiła, więc wybraliśmy się na zwiedzanie Gdańska.



Historyczne śródmieście i przepiękne renesansowe kamieniczni zapierają dech w piersiach za każdym razem gdy tam jestem.













Bursztynowe pamiątki i biżuterię można kupić w każdym zakątku starego miasta.






Będąc w centrum musieliśmy oczywiście sprawdzić widok na miasto z góry, dlatego udaliśmy się na koło widokowe z tego zdjęcia. Cena za bilet normalny to 25zł (=ok. 4 obroty koła).







Będąc na najwyższym punkcie tegoż koła widokowego w oddali można było nawet zobaczyć morze .




Później standardowo fotka z Neptunem i jeszcze więcej pięknych kamienic.






Po Gdańsku przyszedł czas oczywiście na morze, plażę i molo w Sopocie! Bilet wstępu na molo to 7,50 zł ;)












Resztę wolnego czasu spędziliśmy na Podlasiu z rodziną i znajomymi. Niestety czas nas bardzo ograniczał, ale starałam się poświęcić każdemu z bliskich chociaż kilka godzin czy minut na rozmowę. Ludzie na emigracji pewnie zrozumieją mnie, że to nie lada wyczyn nadrobić stracone miesiące w kilka dni...


Pewnie ciekawi Was co myśli mój chłopak po pierwszej wizycie w Polsce? Ogólnie był zachwycony. Bardzo smakowała mu polska kuchnia i kazał mi zabrać większość przepisów ze sobą do Francji ;) Stwierdził, że Polacy są bardzo mili i gościnni. Porównywał życie paryżan w zatłoczonym i wielokulturowym mieście do spokojnego życia Polaków w miastach i wsiach. Swoją drogą był dość zaskoczony brakiem tak wielkiej mieszanki narodowościowej, do której przywykł we Francji.

Z drugiej strony zauważył też tragiczny stan polskich dróg w trakcie naszych wycieczek i masę dróg w budowie. Zdziwił go również fakt, że Polacy lubią sobie dorobić na każdym kroku np. gdy zajechaliśmy na pewien parking, który w rzeczywistości był kawałkiem wykarczowanego terenu, siedział sobie dziadek z kasą fiskalną i pobierał opłaty za postój w tym miejscu. Wydało mu się również absurdalne płacenie za wstęp na molo w Sopocie bo porównał to do sytuacji gdy typowy turysta w Paryżu, który chcąc przejść się po Polach Elizejskich musiałby uiścić na wstępie opłatę ... Akurat tu przyznaję mu rację bo podczas naszego pobytu w Polsce wielokrotnie musieliśmy płacić za drobne udogodnienia .

Natomiast najbardziej podobał mu się fakt, że w Polsce przygotowujemy wiele rzeczy z produktów pochodzących z pewnego źródła. Przykładowo spora część mojej rodziny mieszka na wsi, więc robią przetwory i konfitury z własnych owoców i warzyw. Nie obyło się też bez wizyty na farmie pełnej zwierząt hodowlanych ;)






Mes Amis, to tyle na dziś. Mam nadzieje, że spodobała Wam się moja relacja z pobytu w Polsce. A czy Wy znacie opinie zagranicznych turystów na temat Polski?  Mam nadzieję, że Wasze wakacje minęły równe aktywnie i nie wahajcie się napisać w komentarzu, co robiliście i gdzie byliście tego lata.

À bientôt,

J.