czwartek, 14 kwietnia 2016

Praca w Disneylandzie - moja historia

Bonjour,

Długo zabierałam się do napisania tego postu. Zaczęłam nawet robić notatki na papierze, ale za każdym razem rodziło się w mojej głowie sporo nowych refleksji dotyczących mojego życia i zmian jakie w nim zaszły.  


Ale zacznijmy od początku.
Od 18 lipca 2015 mieszkam i pracuję we Francji w parku rozrywki Disneyland Paris.






Dlaczego Disneyland?


Po pierwsze była to jedna z możliwości, żeby znowu pojechać do Francji. Jak już pisałam tutaj w poście o mojej miłości do Paryża, 4 i pół miesiąca spędzone w tym kraju podczas wymiany Erasmus kompletnie wywróciło moje życie do góry nogami. Piękno tego miasto urzekło mnie do tego stopnia, że w głowie miałam jedynie myśl co zrobić, żeby wrócić i zostać na dłużej we Francji?


Po drugie na ostatnim roku studiów licencjackich nie miałam pojęcia gdzie i na jakie studia iść dalej. 3 lata  filologii romańskiej na kierunku j.francuski stosowany z hiszpańskim dały mi ostro w kość, a uniwersyteckie definicje zaczęły strasznie męczyć. Postanowiłam, że zrobię sobie rok lub dwa przerwy, żeby przemyśleć wszystko i znaleźć ciekawy kierunek studiów drugiego stopnia nie koniecznie w Polsce, ale może właśnie we Francji:) 


Po trzecie Disneyland to idealne miejsce pracy gdzie mogę szkolić swój francuski, hiszpański i angielski. Zależało mi na takiej praktyce języka z ,,prawdziwego zdarzenia" by nabrać swobody w mówieniu. Disney wydawał się odpowiednim miejscem ze względu na tak bardzo zróżnicowane kulturowo grono klientów jak i współpracowników.


No i po czwarte powrót do Francji wiązał się z możliwością ponownego spotkania pewnego przystojnego Francuza (obecnie mojego chłopaka;) ), którego poznałam miesiąc przed zakończeniem Erasmusa.



Jak udało mi się dostać pracę w Disneylandzie?


Od powrotu do Polski w styczniu na ostatni semestr letni zaczęłam wertować informacje w internecie dotyczące ofert pracy w DLP. Na uczelni miałam kilku znajomych, którzy już tam pracowali sezonowo w wakacje, więc wypytywałam ich o cenne wskazówki. 

Wyszperałam w sieci, że każdego roku w marcu przedstawiciele Disneya przyjeżdżają do Warszawy, żeby przeprowadzić casting. Na okres wakacji potrzebują najwięcej personelu do butików, restauracji i strefy biletowej. Podstawowym warunkiem zatrudnienia jest znajomość francuskiego i angielskiego przynajmniej w stopniu komunikatywnym, a znajomość innych języków jest dodatkowym atutem.
Stwierdziłam,że muszę spróbować i złożyłam swoją kandydaturę na oficjalnej stronie rekrutacyjnej Disneya http://disneylandparis-casting.com/ .
Po paru tygodniach dostałam odpowiedź zwrotną i zaproszenie na casting do Warszawy. Na szczęście nie byłam sama bo tego samego dnia około 10 osób z mojej uczelni dostało podobne zaproszenie.
Atmosfera na castingu była dość sympatyczna i znacząco różniła się od zwykłej rozmowy o pracę. Na początku przywitały każdego z nas małe upominki w postaci torebek materiałowych z logo firmy oraz kilka broszurek. Następnie przedstawiciele Disneya opowiedzieli nam historię i podstawowe informacje o parku.  

Kolejną częścią była rozmowa z każdym z kandydatów, ale co ciekawe w parach. Pewnie ze względu na brak czasu i sporą liczbę kandydatów brano nas po dwie osoby. Na 4 pracowników Disneya na  samym porannym spotkaniu było nas około 70 osób natomiast druga tura przewidziana była na godziny popołudniowe...

Pytania podczas rozmowy były dość klasyczne dotyczące naszego doświadczenia wpisanego w CV czy realnej znajomości języków obcych. Rekrutujący często przeskakiwali z języka na język zadając różne pytania co było nie lada wyzwaniem dla kandydatów tym bardziej, że żaden z nich nie mówił po polsku. Jednym z klasycznych pytań było też: Dlaczego Disneyland? :)

Rozmowy trwały ponad godzinę ale w między czasie jedna z pracownic Disneya rozłożyła na podłodze wielką planszę do gry i jeszcze większą pluszową kostkę. Oczekiwanie na naszą kolej mijało w bardzo luźnej atmosferze z zagadkami o parku w tle :)

Na koniec spotkania usłyszeliśmy standardową regułkę, że odezwą się do nas wkrótce, jeśli znajdzie się odpowiednie dla nas stanowisko pracy. Na szczęścia ja na odpowiedź nie czekałam długo ponieważ już po paru tygodniach dostałam ofertę pracy w sektorze restauracyjnym, a w kolejnych tygodniach do mojej skrzynki pocztowej zawitały dokumenty i kontrakt gotowy do podpisania :) Tak więc, pracę na wakacje miałam zaklepaną już od 18 lipca, a jedyne co mi zostało to obronić pracę licencjacką 10 lipca...


Nowe doświadczenie i zmiany w życiu

Jak widać w pierwszej części tego wpisu motywacji miałam sporo do zdobycia pracy za granicą. Dodatkowo w moim przypadku nie chodziło tylko o pracę na wakacje. Pakując się w jedynie dwie walizki wiedziałam, że pakuję się na dłużej niż 3 miesiące kontraktu. 

Mój plan idealny od dłuższego czasu przedstawiał się mniej więcej tak : Propozycja pracy w Disneylandzie -> obrona pracy licencjackiej -> wyjazd do Francji -> Kontrakt krótkoterminowy w Disneyu (CDD) -> umowa o pracę (CDI) -> la vie est belle ;)

Wierzcie mi lub nie, ale jak planowałam tak wszystko się zrealizowało. Mam stałą pracę, mieszkam w okolicach Paryża, znalazłam miłość życia i mimo wielu przeciwnościom losu jestem dumna z tego co osiągnęłam do tej pory. Wiem też, że miałam sporo szczęścia w dążeniu do moich celów. Przykładowo umowa bezterminowa we Francji po jedynie 3 miesiącach CDD to nie lada wyczyn...

Dodatkowo kolejną zmianą było przerwanie okresu edukacji. Po raz pierwszy od kilkunastu lat ani wrzesień ani październik nie wiązał się dla mnie z rozpoczęciem nowego roku szkolnego... Uczucie dziwne aczkolwiek mam nadzieję, że niedługo przypomnę sobie jak to jest bo w mojej głowie rodzi się kolejny idealny plan na życie ;)

Mimo,że praca w takim miejscu jakim jest Disneyland, może wydawać się spełnieniem marzeń, to ja to traktuję jedynie jako pewien etap w moim życiu.  Z czasem jednak okaże się jak potoczą się dalej moje losy we Francji.

 Póki co kończę tego posta i jadę odwiedzić jedną z moich miłości - Paryż.





Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tymi opowiastkami o swoim życiu. Piszcie jeśli macie jakieś pytania lub jeśli chcecie poznać moje Disnejowskie początki w pracy;)  
Ściskam gorąco wszystkich emigrantów i czytelników, którzy myślą bardzo poważnie o emigracji z naszej pięknej choć trochę smutnej Polski. 


Chciałabym też zakończyć ten wpis pewnym ważnym przesłaniem:
Odważcie się dążyć do realizacji Waszych marzeń! :)


Pozdrawiam,
J.